koty bengalskie EN
Jadry Cattery - Bengal Cats

Ciekawostki

Kocia ZARAZA w Polsce....

Szanowni Państwo,
Od pewnego czasu otrzymujemy nerwowe telefony i maile od różnych osób w sprawie panującej w Polsce zarazy wśród kotów. Fora internetowe pełne są relacji i wypowiedzi "autorytetów" o zarazach Panleukopenii czy Calcivirozy....
Według nas i wielu innych hodowców , lekarzy z którymi o tym rozmawialiśmy, jest to wierutna bzdura rozpowszechniana przez niedouczonych "pseudo"-hodowców, czy "pseudo"-znawców kotów. Im mniej wiedzy tym więcej krzyku. Nie chce nawet pisać o idiotyzmach jakie ostatnio słyszałem, ale czasami włosy jeżą się na głowie...
Pewna Pani sprawdzała otrzymaną w jakiejś "hodowli" wiadomość, że w związku z panująca zarazą teraz nie szczepi się kotów - ponieważ i tak się ich nie sprzedaje - gdyż (szczepienie) jest teraz zbyt niebezpieczne... Nie mogę tego nawet komentować, jest to tak idiotyczne, że nie ma jak....
Niestety doczekaliśmy czasów gdy hodowcy mający większa wiedzę, umiejętności czy możliwości - praktycznie nie biorą udziału w wirtualnym życiu, lub tak ja czynią to bardzo sporadycznie - praktycznie raz na kilka lat.... W sieci autorytet zdobywa się nie wiedzą i doświadczeniem tylko ilością czasu spędzonego przy klawiaturze. Kto więcej postów napisze, ten jest mądrzejszy... stąd mamy zarazy, epidemie, katastrofy, sabaty, sądy i samosądy....itd
Gdy wiele lat temu negowałem krucjatę znanego dr N. i kółeczka graniastego nawiedzonych klakierów, w sprawie wycinania każdego nosiciela genu HCM wśród MCO byłem odsadzony od czci i wiary jako pseuduch i wszystko co najgorsze... Lata pokazały kto miał racje. Rzetelne badania obaliły wszelkie tezy lansowane przez amerykanów i dr N. Zachorowalność nosicieli i kotów zdrowych okazała się praktycznie taka sama. Ukryte geny także odpowiedzialne za chorobę nadal są ukryte, a cała krucjata doprowadziła do wycięcia najpiękniejszych polskich MCO, skarłowacenia populacji i zepsucia rasy... Dr N... nabił sobie dobrze kabzę, a klakierzy zmienili temat zainteresowań... Zamiast od początku edukować hodowców - uczyć prowadzenia racjonalnej gospodarki w stadzie pomiędzy hetero- i homo-zygotami - wyprowadzić i zachować najlepsze gemy rasy - to pod pratekstem dbałości o koty przyjęto strategie ciąć ... i kasa, kasa.... Czy po latach mam satysfakcję ...nie mam ...po prostu żal MCO
Dziś gdy słyszę o zarazie, gdy odwoływane są kocie wystawy z powodu mitycznej zarazy, gdy co któryś telefon od przyjaciół z Polski czy zagranicy kończy się pytaniem o co chodzi z tą zarazą...- flaki mi się przewracają, ale muszę w końcu zabrać głos.
Apeluje do miłośników kotów - dzisiejszych i przyszłych właścicieli czteronożnych futrzaków i mruczków...
. Zostawcie Internet, nie czytajcie bzdur w sieci. Kontaktujcie się z rzetelnymi hodowcami, uznanymi lekarzami, pytajcie w prawdziwych stowarzyszeniach. Nikt nie odmówi Wam odpowiedzi i każdy potwierdzi, że nie ma i nie było żadnej zarazy.
Przestrzeganie podstawowych zasad, o których piszę ja i wielu hodowców pozwoli Wam w każdej chwili na pozyskanie zdrowego i pewnego przyjaciela na wiele lat...
Pamiętajcie jednak że:
1/ Nie kupujcie kota w worku
- przed zakupem kota, który ma być u Was przez wiele lat, trzeba poświecić dzień lub nawet kilka dni - odwiedzić hodowlę z której chcecie kota, sprawdzić warunki hodowlane, rzetelność hodowcy. W dobrej hodowli nie ma tajemnic - możecie zobaczyć wszystko; maluchy, przedszkole, kocury, kotki.... - dotknąć, poobserwować ich zachowanie, czy koty są dzikie czy przyjazne... . Jeżeli ktoś przyniesie Wam kociaka z zaplecza i powie, że to on...to powinniście sobie sami odpowiedzieć na pytanie - czy to jest hodowla, której można zaufać... Jeżeli brakuje Wam czasu na taką wizytę , to zrezygnujcie z kota, bo dla niego też będzie Wam brakowało czasu np. na wizytę u lekarza ….
2/ Nie czytajcie bzdur w Internecie o wspaniałych „domowych” hodowlach. Nie ma czegoś takiego. Praktycznie wszystkie hodowle są „domowe” – ważne jest coś innego…. W jakich warunkach przebywają i dorastają koty, oraz czy jest to prawdziwa hodowla , czy tylko właścicielka z kotką dopuszczaną do przypadkowego reproduktora w celu pokrycia i dorobienia ze sprzedaży kotów kilku złotych do pensji.…. To wbrew pozorom jest bardzo ważna kwestia. Duże, dobrze przygotowane do pracy hodowle muszą zachować najwyższe standardy opieki, higieny i bezpieczeństwa. Koty w każdym etapie swojego życia musza dostawać wszystko zgodnie z najlepszą wiedzą hodowcy i prowadzącego lekarza ( taki jest praktycznie przy każdej takiej hodowli). W dużych hodowlach nie ma miejsca na eksperymenty i oszczędności. Program hodowlany musi być klarowny i jasny. Chory czy będący w słabszej dyspozycji kocur nie dostanie kotki do krycia…. Mając kilka kocurów hodowla wybiera zawsze optymalnie …
Małe hodowle zbyt często nie mają wyboru… Najczęściej nie mają własnego kocura i mają kontakt z obcym kocurem-reproduktorem, Będą zawsze zagrożone obciążeniem kociaków i swojej kotki problemami poprzednich partnerek kocura ( który zazwyczaj kryje je dość licznie… ).
Oczywiście są małe hodowle, prowadzone przez pasjonatów z olbrzymim zaangażowaniem i według najlepszych zasad etyki hodowlanej. Przy naszej mamy trzy takie hodowle , mające w każdej sprawie i kłopocie oparcie w naszym potencjale i ściśle z nami współpracujące. Na pewno podobnych hodowli jest dużo więcej i to jest najważniejsze wyzwanie dla Państwa – znaleźć hodowle z której na pewno chcecie mieć kociaka.
Czyli nie wielkość hodowli, nie cena czy natychmiastowa dostępność ma decydować o zakupie przyjaciela, lecz spokojna głowa….oraz analiza za i przeciw….
Jeżeli kupicie kota w hodowli, która dba o zwoje zwierzęta, jest prowadzona w prawidłowy sposób etycznie, z zachowaniem zasad higieny i czystości – macie gwarancję, że kotek którego otrzymacie będzie zdrowy i nie groza mu żadne internetowe zarazy…. A jeżeli, coś , kiedyś mu sie przydarzy, gdyż to tylko żywa istota - to zawsze możecie liczyć na pomoc hodowcy… - bo nasza misją jest nie tylko kasa… lecz także szczęście naszych futrzaków…
Tak wiec spokojna głowa – nich zaraza pozostanie w Internecie wśród nawiedzonych klakierów –a Wy bez strachu kupujcie swoje kociaki – z zimna głową - w wyważony i spokojny sposób…. Do wielu hodowli , tak jak do nas można przyjechać bez żadnych zobowiązań , zobaczyć całą hodowlę, poznać rasę , nasze koty – porozmawiać – zapraszamy – to nasze hobby, nasza misja, i nasza po części praca….. Ps. Nie neguje, że pojawiły się ogniska chorób o których tyle mówi się w Internecie, prawdopodobnie do zarażeń mogło dojść nawet na kociej wystawie, jednak jako winnych takiej sytuacji wskazuje słabych i złych hodowców, łasych na pucharki wystawowe lub mających problem ze sprzedażą kociąt. To któryś z takich hodowców wziął na wystawę słabe , chore lub zarażone kocię lub kota , trudno uwierzyć ,że nie wiedział o ty,…. Na wystawie było kilka innych kociaków o obniżonej odporności, które zaraziły się od nosiciela… Prosty i łatwy schemat powstania mitu zarazy… Całkowicie zdrowe, mocne, prawidłowo szczepione i w dobrej kondycji koty przy krótkotrwałym wystawowym kontakcie nawet nosicielem pewnie się obroniły….
Zbyt dużo w tej chwili przypadkowych ludzi uznaje się za „hodowców” i dopóki będą sprzedawać na wystawach czy przez Internet swoje kociaki, bez kontroli nabywcy warunków wychowania kociaka – takie zarazy czy sytuacje mogą się powtarzać…
I tak jak już było – najbardziej żal kotów i kociaków, które przez głupotę i pazerność pseudohodowców musiały przedwcześnie w cierpieniach odejść na Kocie Łąki….