koty bengalskie EN
Jadry Cattery - Bengal Cats

blog - a raczej luźne zapiski i impresje

blog i impresje


30.03.2021 subiektywna impresja - nadopiekuńczość

Czasami zdarza się, że nowi właściciele kotka chcą dla niego tak dobrze,że przesadzą ze swoją nadopiekuńczością. Za kilka dni wystawimy do adopcji wspaniałego rocznego kocurka. Kocurek o fantastycznym wyglądzie i cudownym charakterze...Kocurek którego nie można nie pokochać - a jednak musiałem zabrać go pół roku temu z nowego domu. I to bardzo dobrego domu, gdzie miał praktycznie wszystko dla siebie, dużo ciepła i miłości i olbrzymią dozę tolerancyjności. Nie wystarczyło.... Do domu w jednym czasie przyszły dwa młode kocurki, bengal i dachówek. W mieszkaniu gdzie zamieszkały, mały synek często gościł kolegów i koleżanki, które przychodziły do koteczków. Trudno tego nie rozumieć, ale w pierwszych tygodniach trzeba takie wizyty też reglamentować. Bengalek zaczął podsikiwać poza kuwetą. Pani właścicielka odwiedziła wetkę która stwierdziła zapalenie pęcherza i sru antybiotyki... później coś innego, niemniej wizyta za wizytą, badania , w domu młodzi goście - kot nie zaakceptował tej formuły życia i protestował coraz mocniej, tak jak potrafi - sikaniem. Musieliśmy interweniować i zabrać kocurka z tamtego mieszkania. Po wyjaśnieniu sobie pewnych spraw, do tej naprawdę wspaniałej rodziny trafił inny młody kocur, który był już jednak wprowadzany według naszych zasad i spokojnie się zaaklimatyzował. Od tej wymiany mineło pół roku. Kocurek który do nas powrócił już zapomniał o swojej traumie, jest spokojny i kochany. Może już cieszyć nowych właścicieli. Musi jednak trafić do rodziny bez małych dzieci - aby trauma nie wracała.
Wnioski
- Mały kotek, jak małe dziecko wymaga specjalnej opieki i dużej tolerancji.
Jeżeli jako hodowcy uczulamy na tzw. zły dotyk - należy nas słuchać - my naprawdę chcemy abyście zgodnie mieszkali...
Bardzo ostrożnie trzeba podchodzić do pierwszych spotkań ze swoim wetem. Dopóki go nie poznacie i nie będziecie pewni, że leczy i mówi o leczeniu prawdę, zalecamy sporą dozę nieufności. Nie bierze się to z powietrza, tylko z dziesiątków przypadków niepotrzebnych badań, stresu kotka i naciągania na kasę...To patogen wielu weterynarzy z którym walczymy, ale nie jest to łatwe. Dlatego jak prosimy, aby konsultować z nami wizyty weterynaryjne, dziwne diagnozy itd... proszę róbcie tak. Mamy na tyle duże doświadczenie,że niewiele jest spraw, które nas zaskoczą oraz mamy wokół siebie prawdziwych lekarzy, którzy nigdy nie odmówią porady i pomocy. Kot źle leczony, kot niepotrzebnie leczony, kot zbyt często leczony - to kot zestresowany, słaby, podatny na ciężkie choroby i bardzo poważne kłopoty zdrowotne.


27.03.2021 subiektywna impresja

Gdy kilkanaście lat temu zaczynaliśmy swoją przygodę z bengalami - wydawało nam się,ze trafiliśmy w samo serce swoich zainteresowań. Zawsze kochaliśmy koty i zawsze towarzyszły nam w naszym życiu. Teraz mogliśmy swoja pasję rozwinąć o hodowlę, połączyć życiowe hobby z praktycznym biznesem... Pierwsze lata hodowli to jedna wielka zabawa...Wystawy, spotkania, ciągłe wyjazdy, aplauz, puchary... W pierwszych latach spotkaliśmy wielu wspaniałych hodowców i przyjaciół kotów. Dziesiątki wystaw z całonocnymi imprezami towarzyszącymi w gronie naprawdę zaprzyjaźnionych hodowców, działaczy i sędziów. Wiele, wiele wspaniałych dni i nocy, wiele wspomnień i miłych chwil. Udało nam się spędzić kilka lat w dużym gronie kocich przyjaciół. Rywalizowaliśmy na wystawach z szacunkiem i śmiechem - co dziś wymyśli kolejny sędzia - my dobrze wiedzieliśmy kto co ma i co jest dobre a co słabsze - sędziowie nie zawsze to wiedzieli...( mają teoretycznie prawo do subiektywnej oceny i przy braku wiedzy o standardzie ich decyzje często były nieprzewidywalne). Nigdy nam to nie przeszkadzało, aby wieczorem wspólnie świętować spotkanie. Wydaje mi się, że jako grupa bengalarzy (hodowcy kotów bengalskich) wsparci grupą hodowców z innych ras tworzyliśmy zintegrowaną grupę polskich hodowców - bez zawiści, presji i złośliwości. Kilka razy trzymając przy ocenie kota z innej hodowli - bo hodowca był gdzieś indziej lub miał jakiś kłopot - wygrywałem porównanie ze swoim kotem którego trzymała moja żona... lub odwrotnie któryś z moich znajomych wygrywał moim kotem jak byłem gdzieś indziej... Kuriozum było wystawienie przeze mnie w Ołomuńcu kota brytyjskiego z zaprzyjaźnionej wtedy hodowli, z którym wpadłem na ring w ostatniej chwili i natychmiast zaprezentowałem go wyciągniętego jak bengala. Nie wiem już kto wtedy zrobił większe oczy prezentowany brytyjczyk czy sędzia. Nie mniej wygrałem porównanie z komentarzem sędziego, że nie miał pojęcia o tym,że brytek może mieć tak duże oczy. Tak były to trochę szalone, ale wesołe czasy. Co najmniej dwa weekendy wystawowe w miesiącu. Minęły lata, zmienili się wystawcy, zmieniły się wystawy... Nie ma już imprez towarzyszących, nie ma już starej grup przyjaciół i rywalizacji bez zawiści. Na wystawach dominują nowi hodowcy, presja oceny i wygranej. Brakuje klimatu święta kota i radości ze spotkania.
Gdzieś tam w kącie nieliczne dinozaury z rozrzewnieniem wspominają stare lata i zabawy...
Dlatego tak my jak i wielu starych doświadczonych hodowców na wystawę wybieramy się już tylko raz na rok/dwa lata. Częściej za to organizujemy sympozja z przyjaciółmi w domowym zaciszu...
Ale dinozaury nie wyginęły...

27.03.2021 na co uważać przy zakupie kotka

Odbieramy wiele telefonów od różnych osób, które kupiły kota bengalskiego. Nie wiem dlaczego trafiają one do nas - ale tak już jest. Dzwonią osoby, które kupiły kota i maja z nim kłopoty różnego rodzaju. Najczęściej są to kłopoty zdrowotne, rzadziej behawioralne. Nie jesteśmy poradnią, ale żal nam niewinnych futrzaków, wiec jeśli możemy podpowiadamy jakieś rozwiązania... ale nie zawsze jest to możliwe.
Najwięcej telefonów dotyczy zdrowia kotka - katar, biegunka - ciągnące się tygodniami pomimo wizyt u weterynarza i faszerowania kota antybiotykami. Podczas rozmów prowadzonych z nowymi opiekunami kota, zawsze pytamy skąd i w jaki sposób były kupione, od kiedy zaczęły się kłopoty i co w tej sytuacji radzą zrobić lekarze, hodowcy... Zbyt często otrzymujemy odpowiedzi, które świadczą o braku rozwagi przy zakupie kotka. Wielu kłopotów można byłoby uniknąć, gdyby nie gorąca głowa i pośpiech, bo kotek ma być już...
Kupowanie kotów bez wizyty w hodowli, odbieranie kotów na stacji benzynowej, pod sklepem ...itd - czyli poza hodowlą - to nie tylko działanie niezgodne z prawem (hodowca może sprzedać kota tylko w hodowli) - ale także świadome igranie nabywcy z losem czyli kupowanie kota w worku.
Kupowanie kotka z hodowli w której Hodowca pokazał tylko kociaka przeznaczonego do sprzedaży, uniemożliwiając nabywcy zwiedzenie hodowli i poznanie jej warunków (pretekst: bakterie, zarazki, nieszczepione koty, bo nie wolno itd...) - to popieranie takich dzikich pseudo-hodowli
Kupowanie kotów w miejscu w którym trudno wytrzymać ze smrodu - to też igranie z losem...
Kupowanie kota bez rodowodu - bo tak będzie taniej, a mnie nie jest on potrzebny - to kupowanie zwykłego kota o wartości sympatycznego dachowca. Rodowód uznanej organizacji (FIFE, CFA, WCF, TICA) - to dla hodowcy żaden koszt (20-50zł za rodowód mieści się w cenie każdego kota) - nie ma okazji bez rodowodu - to tylko oszustwo
Dopóki Nabywcy pomimo wielu ostrzeżeń będą w taki sposób kupować koty - dopóty pseudo-hodowcy i oszuści będą żerować na Waszej naiwności i sprzedawać oprócz normalnych także koty słabe i chore jako pełnowartościowe.

Osobną spotykaną ostatnio zbyt często grupą hodowców, to oszuści działający pod przykrywką dobrych, uznanych klubów w FiFE, TICA nastawieni na maksymalny zysk i sprzedający zwierzęta na podkładkę. Taki Hodowca rejestruje w klubie kilka kotek i systematycznie zgłasza urodzenie dużych miotów przez te kotki. Prawie zawsze mioty takiego Hodowcy to 5-8 kociaków, gdy rzeczywistość i sprawdzona w wielu rzetelnych hodowlach średnia ilość kociaków w miocie jest o połowę niższa. Oszuści mają w swoich hodowlach dodatkowe niezgłoszone kotki eksploatowane bez umiaru, poza wszelką kontrolą, a także dokupują hurtowo kocięta od naszych wschodnich sąsiadów (Litwa, Białoruś, Ukraina rzadziej Rosja) a sprzedają je jako swoje, zarabiając na różnicy cen.
Trudno odkryć takie oszustwo od razu. W czasie wizyty w hodowli, warto zainteresować się rodzeństwem wybranego kociaka, porównać ich stopień rozwoju (chociaż nawet w prawdziwym miocie może być wyraźna różnica pomiędzy kociakami...). Zobaczyć czy wspólnie baraszkują, czy nie są przestraszane, wycofane. Zainteresować się pochodzeniem chipa - czy nie jest to chip rosyjski (nie ma tłumaczenia że tańszy - dostępny w Polsce kosztuje 10-12zł), sprawdzić szczepienia czy podbity w książeczce weterynarz je rzeczywiście wykonał... To nie jest łatwe, ale w razie jakichkolwiek wątpliwości - należy tej sprawie poświęcić trochę uwagi.

Działalność takich Hodowli nastawionych tylko na jak największy zysk powoduje,że do nabywców trafiają oprócz dobrych także koty słabe, chore. Koty takie przy zawsze stresującej zmianie domu często reagują uwolnieniem skrywanej choroby. Hodowca rozkłada ręce i odrzuca reklamacje a Wy zostajecie z kłopotem Dlatego jeszcze raz apeluję kupujcie z rozwagą: Przy wizycie u Hodowcy przed odbiorem kociaka sprawdźcie:
1/ Czy kot zachowuje się normalnie biega, baraszkuje z innymi, nie boi się człowieka, dotyku
2/ Czy sierść kota jest gładka, lśniąca, położona idealnie na kocie - nie może być nastroszona, brzydka jakby optycznie tłusta...
3/ Czy oczy kota są czyste, nos suchy ...
4/ Czy kupa kota jest twarda, stabilna...
To podstawowe 4 symptomy zdrowia kota. Jeśli wszystko jest ok, macie dużą szansę na wspaniałego przyjaciela - ale nie zaszkodzi to o poproszenie Hodowcy o wydanie gwarancji zdrowie - ile czasu i na jakie choroby ją złoży...
Powodzenia przy zakupach i samych radości z futrzaków...

24.03.2021; fabryka kotów

Często przez nieżyczliwe osoby jesteśmy opisywani jako wylęgarnia, fabryka kotów - czyli wszystko co może być najgorsze w hodowli domowych pociech. Argumenty, że kociaki z małej domowej hodowli, gdzie są tylko dwie-trzy kotki, będą zdrowsze, cieplejsze i po prostu lepsze - są jednak mocno kontrowersyjne i często dyskusyjne. Mała hodowla to często mały dochód i w związku z tym oszczędności w kosztach oraz mała wiedza w trudniejszych przypadkach. Oczywiście są także fantastyczne hodowle domowe, prowadzone z pasją, wydające wspaniałe i zdrowe kociaki, ale jest ich zdecydowana mniejszość i najczęściej są oparte o współprace z jedną z doświadczonych dużych hodowli.
Dlaczego uważamy za mit - wyższość kociaka z małej, domowej hodowli nad kociakiem z dużej hodowli.
Praktycznie nie ma tygodnia abyśmy nie odmawiali sprzedaży naszej kotki do nowo zakładanej hodowli. Przy pytaniu o krycie i kocura - nowym hodowcom najczęściej brakuje na etapie zakładania hodowli koncepcji. - Przecież są kocury kryjące na rynku..., no to u Was pokryję kotkę.., i kuriozum z ostatnich dni - chce kotkę już po kryciu, w ciąży, sprzedam kociaki i kupię kocura... Trudno rozmawiasz z takimi osobami. Wyższa cena z kota hodowlanego nigdy nas nie przekona, aby kotkę urodzoną w naszym domu, która sypiała z nami w naszym łóżku wystawić na taki los. Kasa to nie wszystko...
Hodowla mająca kilkanaście kotek i kilka kocurów musi prowadzić odpowiedzialną politykę zdrowotną. Nie może pozwolić sobie na jakiekolwiek zagrożenie chorobami czy zaniedbania kotów. W dużych hodowlach prowadzone są wszelkiego rodzaju badania kotów, wykonywane zabiegi rutynowe i pełna profilaktyka zdrowotna. Błąd w takim przypadku kosztuje lata pracy i wiadro pieniędzy - wiec nie jest dopuszczalny. Kociaki są wydawane zdrowe i silne, Rodzice są przebadani i dobrani pod kontem genetycznym. Nie zdarzają się przypadkowe krycia przez dyżurnego kocura za pieniądze.
Małe hodowle muszą korzystać z małej bazy kocurów kryjących za kasę, które kryją rocznie wiele kotek, często o niesprawdzonych genach i mogą być nośnikiem wielu poważnych chorób. Krycie obcym kocurem zawsze jest ryzykowne dla zdrowia kotki i potomstwa.
Na co uważać przy wyborze hodowli z której chcemy kupić kociaka
- Zawsze odwiedzić hodowlę przed decyzją o zakupie - zweryfikować opis z internetu na miejscu
- sprawdzić czy koty i kociaki chodzą swobodnie po przynajmniej części domu, są oswojone z ludźmi i hałasem.
- sprawdzić czy w pokazywanym miejscu znajdują się atrybuty hodowli - stojaki, kuwety, miski - czy koty zostały wpuszczone tylko na chwilę , bo ktoś przychodzi...
- sprawdzić w jakich warunkach żyje kocur - ojciec kociaków
- dowiedzieć się jakie gwarancje zdrowia i na jaki okres wyda Wam hodowla przy sprzedaży kotka
Jeżeli hodowca wprowadzi Was do pomieszczenia gdzie w jednym miejscu żyją wszystkie koty, lub przyniesie Wam do czystego pomieszczenia tylko jednego, dwa kociaki do wyboru - radzimy uciekać....
Jeżeli odrzuci Was smród, bród, ciemność, samotność, wszechobecne klatki, lub pomieszczenia w których nie mieszkają ludzie - uciekać...
Niższa cena nie zrekompensuje tego co stracicie...
Kupować kota z rozwagą i zimną głową
- to zakup na wiele lat i ma dawać radość - samo karmienie kota to może być za mało...
Nie ma tłumaczenia hodowcy, że boi się waszych wirusów i nie pokaże Wam innych kotów, czy innym miejsc. Zdrowe koty hodowlane są odporne i silne, maluch nawet kilku dniowe tez, więc Wasze spojrzenia nic im nie mogą zrobić. Chyba,że hodowca ma inne problemy o których nie powie...
Powodzenia i pamiętajcie, że nas zawsze można odwiedzić, poznać koty, hodowlę, bez żadnych zobowiązań do zakupu kotka...
Zapraszamy

24.03.2021 temat; powitanie

Od wielu miesięcy mam ochotę coś powiedzieć, napisać o kotach, hodowcach, wystawach itd... Wydawałoby się, że jest na to dużo miejsca w sieci np. serwisy społecznościowe, różne fora internetowe itd.. . Niestety wydawałoby się - i tylko tyle. Nie znalazłem ani jednej grupy na której byłaby choć garść doświadczonych i etycznych hodowców, wspierana przez rzetelnych i doświadczonych lekarzy, pomagająca i wspierająca właścicieli futrzaków mających różne kłopoty i pytania... Większość takich grup przypomina mi sekty idące jedyną słuszną drogą określoną przez nawiedzoną przewodniczkę lub przewodnika, z żelaznymi przykazaniami, nad którymi się nie dyskutuje.. np. karmimy tylko barfem..., Royal Canin to największy szajs trujący koty..., kastracja tylko po pierwszej rujce..., itd, itd... Jakikolwiek wpis inny niż wskazana linia przewodnia, to natychmiastowy ban - wyrzucenie z grupy. To nie są grupy dyskusyjne i merytoryczne - to po prostu nowa forma kółeczek różańcowych. Jako niezależna od mediów społecznościowych hodowla, prowadzona od kilkunastu lat z misją i pasją, realizująca swój własny program hodowlany - otwieramy ten kanał wypowiedzi, w którym bez hejtu i złośliwości będziemy pisać o naszej hodowli, i o sprawach kocich. Z przyjemnością przeczytamy Wasze listy kierowane do nas i pochwalne i krytyczne, będą ona dla nas wskazówką o czym pisać i w jakim kierunku prowadzić nasz blog.